Młody chłopak kierował się w stronę lodowiska z nadzieją ze spotka tę tajemniczą blondynkę o czekoladowych oczach. Spotkał ją niegdyś gdy wraz z przyjacielem wybrał się na lodowisko. Nie spodziewał się ze zakocha się w dziewczynie, widząc ją tylko kilka razy w życiu. Wie ze ma na imię Angeles. Ile razy to imię śniło mu się w nocy... oh. Kochał ją i chciał ją dziś poznać. Chciałby dowiedzieć się jakiej muzyki słucha, czy ma rodzeństwo, co jest jej pasją. Chciałby wiedzieć wszystko.
Idąc ulicą cały myślał o tajemniczej blondynce. Gdy już dotarł na miejsce kupił bilet, wypożyczył łyżwy i po pędził na lodowisko. Angeles była tam zazwyczaj o 16 ale czasem się spozniała wiec postanowił zaczekać . Mijały sekundy, potem minuty, a potem minęła pierwsza godzina i jej nie było. Cierpliwie czekał. Minęła kolejna godzina, a po kolejnej następna. Mirko, bo tak miał na imię, był nieszczęśliwy że jego ukochana się nie pojawiła. Zrezygnowano miał już wychodzić gdy w tym samym momencie weszła ona. Jak zwykle uśmiechała się do wszystkich i zarażała ich swoją radością. Miała na sobie białą koronkową sukienkę, czarną skórzaną kurtkę oraz biało-niebieską apaszkę. Miko nie mógł oderwać od niej wzroku. Dla niego zawsze była najpiękniejsza ale dzisiaj nie mógł jej się oprzeć. Angeles spojrzała w jego stronę, on uśmiechnął się i zaczął zbliżać się w jej kierunku. Ona czekała na niego obok barierek.
- Cześć. Jestem Marko, a ty Angeles ?? -zapytał zdenerwowany.
- cześć. Skąd wiedziałeś jak mam na imię?? - uśmiechnęła się do niego i złapała jego dłoń - miło mi cię poznać. Bardzo często cie tu widziałam. Lubisz jeździć na łyżwach.
Tak naprawdę nie znosił łyżew, zawsze były nie wygodne i tracił równowagę ale nie mógł jej powiedzieć ze przychodzi tu bo się w niej zakochał. Wiec odpowiedział po prostu - Tak.
Angeles i Miko rozmawiali ze sobą tak długo ze zanim się obejrzeli lodowisko zostało zamknięte. Miko dowiedział się o swojej ukochanej ze uwielbia słuchać Jezzu, jest jedynaczką a jej pasją jest balet. był szczęśliwy że jego miłość rozmawiała z nim i chyba go polubiła. Obiecała mu że jutro również się spotkają na lodowisku o tej samej godzinie co dziś.
Spotykali się codziennie,przez miesiąc, zawsze na lodowisku, zawsze o tej samej godzinie. Pewnego dnia postanowili spotkać się w parku niedaleko lodowiska. Mirko jak zwykle był pierwszy, miał dla swojej ukochanej bukiet białych róż, uwielbiała białe róże. Usiadł na drewnianej ławce i czekał aż zjawi się jego Anioł. Uwielbiał ją tak nazywać. Nie czekał długo. Angeles przyszła i usiadła obok niego. Jej mina była niepokojąca - Angeles coś się stało?? Jesteś smutna ?
Ona spojrzała na niego, zaczęła płakać. On rzucił bukiet na ziemię i przytulił ją do siebie. Gdy uspokoiła płacz, chciała mu powiedzieć coś strasznego, nie wiedziała jak, ale musiała to zrobić - Mirko, ja musze ci coś powiedzieć - zapłakała kilka razy, Mirko nie okazywał tego ale był zdenerwowany - Mirko ja jutro wyjeżdżam do Włoch.
- Nie. Nie to nie może być prawda! Nie! - w tuli głowę w jej szyję. Siedzieli tak w tuleni bardzo długo. Mirko był zdruzgotany. Jego miłość miała wyjechać na drugi koniec świata i to bez niego - Angeles - spojrzał jej w oczy - kocham cię - pocałował ją.
Ten pocałunek był jak dotyk nieba. Delikatny ale jedna brutalny, czuły ale namiętny, idealny ale i nie idealny. Ta chwila należała do nich.
Po tej pięknej chwili, zakochani spojrzeli sobie w oczy - ja ciebie również kocham, ale to nie ma sensu, ja wyjeżdżam na drugi koniec świata a ty... ty tu zostajesz. Lepiej zapomnijmy o sobie - wstała z ławki i pobiegła przed siebie. Mirko pobiegł za Angeles ale zgubił ją.
Mirko nie wiedział co zrobić. Postanowił wrócić do domu...
Angeles w tym czasie pakowała swoje rzeczy do walizki, gdy do jej pokoju weszła jej matka. Dziewczyna nawet na nią nie spojrzała. Ona usiadła na czerwonej pościeli - Angeles wiem ze nas nie nawidzisz ale wiesz na czym polega praca taty. Cały czas go przenoszą - dziewczyna spojrzała na swoją matkę z wyrzutem - Tak i cały czas rujnują mi życie - odwróciła wzrok - przepraszam ale chcę się dopasować w spokoju - Angeles została sama w pokoju i dokończył pakować rzeczy. Nie mogła zapomnieć o swoim zielonookim Argentyńczyku. Ale nie mogła tu zostać, musiała odejść...
Następnego dnia jadąc samochodem nasza brazowooka dziewczyna o blond włosach ostatni raz patrzyła na uliczki przez które uwielbiała spacerować. Żegnając się z każdą z nich. Będąc na lotnisku chciało jej się płakać jak nigdy wcześniej. "Zostawiłam go. Zostawiłam mojego Mirka. Kocham cię" - myślała cały czas.
Idąc wraz z rodzicami przez bary lotniskowe rozmyślała o swojej miłości. Ciągnąć za sobą bagaż podręczny usłyszała swoje imię odwróciła się i to co zobaczyła sprawiło ze kolana się pod nią ugieły. On tam stał. Mirko. Puściła swój bagaż zaczęła biec w jego stronę i rzuciła się mu na szyję
On zakręcie ją w powietrzu. Postawił ją na ziemi i pocałował. Ten pocałunek był orzeźwiający i namiętny.
Angeles płakała ze szczęścia a Mirko
Przytulał ją do siebie i całował z czoło - kocham cie i nigdy cię nie opuszczę- spojrzała na niego- Kupiłem bilet. Jadę z tobą do Włoch. Będę mieszkać u moich kuzynów - nie dowiedziała, on jedzie z nią na drugi koniec świata. Bo ją kochał. Kochał ją. A ona kochała go.
Byli szczęśliwi. Ich miłość była prawdziwa, szczera i nie znająca granic.
Można powiedzieć ze mieli swój własny "HAPPY END"
niedziela, 29 listopada 2015
Mimo granic
piątek, 27 listopada 2015
Don't Forget Me
Umarłam. Nie żyję, nie ruszam się, nie oddycham, nic nie
czuje. UMARŁAM. Jedyne co pamiętam to te światła.
Była wiosna. Nie wiem jaki był dzień ani która godzina.
Siedziałam tam sama. Smuciłam się. Nie, nie byłam smutna, byłam wściekła.
Chodziłam po pokoju zdenerwowana, w dłoniach trzymałam jego zdjęcie. Jego i tej
podłej kobiety.
Jak on mógł mi to zrobić ?
I to jeszcze z nią. Z moją przyjaciółką.
Czekałam na tego łajdaka, chciałam mu powiedzieć co o nim
myślę.
Nagle drzwi się otwierają a w nich staje on. Złość mnie
ogarnęła. Zaczęłam krzyczeć na niego, rzuciłam mu to zdjęcie w twarz. Chciał
się tłumaczyć. Powiedział mi że mnie kocha, że z nią zarwie. Zarwie z nią.
Łaskę mi robił. Chciałam się na niego rzucić i wydrapać mu oczy. Zamiast tego
wybiegłam z domu. Wybiegłam przez furtkę i znalazłam się na chodniku. Niespodziewanie
straciłam równowagę. Czułam że upadam. Słyszałam dźwięki klaksonu. Widziałam
światła samochodu. Czułam straszliwy, przeszywający ból. Widziałam tylko
ciemność.
To jest przerażające, widzę moje ciało w drewnianej skrzyni.
Patrzę na ludzi których kochałam i którzy kochali mnie. Oni wszyscy płakali
ponieważ mnie już nie było. Proboszcz wygłaszał jakąś religijną mowę, gdy
skończył, mój brat podszedł do ambony i powiedział tylko jedno zdanie.
‘’Kiedy wyjeżdżałem, kiedy się żegnałem z nią, powiedziałam mi tylko
Don’t Forget Me
Tak siostrzyczko. Nigdy cię nie zapomnę’’
I odeszłam…
//////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
Pierwszy Post.
Ciekawy? Tak - Nie ?? :D
///Nata
Siemanko :)
Hej :* Nazywam się Natalia :* Niektórzy mogą mnie znać z innych blogów tego typu. A mianowicie... Blogów z jednorazówkami :) Będę tu pisać opowiadania jednorazowe mojego autorstwa.
Mam nadzieje że wam się spodobam :*
///Nata :*
Mam nadzieje że wam się spodobam :*
///Nata :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)