czwartek, 5 maja 2016

THE LYING GAME - NIGDY, PRZENIGDY

NIGDY, PRZENIGDY - Drugi tom ekscytującej serii ''THE LYING GAME'' autorstwa Sary Sherpad.

W drugim Tomie Emma zdaje sobie sprawę z tego że odnalezienie mordercy Sutton nie jest takie proste.
Teraz gdy Ethan również  zna prawdę, pomoże jej w rozwikłaniu tej trudnej zagadki zanim będzie za późno. A czas godzin. 
''Nie ma trupa nie na zbrodni''
W książce jest zdecydowanie więcej czułości oraz PROBLEMÓW.
Ethan
Madeline
                                                                                                                    Wokół tych dwóch osób dzieję się najwięcej, oczywiście nie licząc naszych bliźniaczek.
Moja ocena? 
Książka była rewelacyjna. było z niej wszystko co lubię. Trochę miłości, dramatu i jeszcze więcej dylematów i podejrzanych. Jedyne co mnie rozczarowało w książce to były ''Sny Sutton'' Często mieszają wydarzenia oraz wprowadzają w błąd. 
Z uśmiechem Książce daję :
5+/6

///Nata

środa, 4 maja 2016

THE LYING GAME - GRA W KŁAMSTWA

THE LYING GAME  jest to druga seria napisana przez niesamowitą Sare Sherpad. Sherpad na koncie ma również inną wspaniałą serię - ''Pretty Little Liars'' która osiągnęła międzynarodowy Sukces.

Gra w kłamstwa - jest pierwszym tomem, zapierającej dech w piesiach serii.
Wszystko zaczyna się niewinnie. Prawie.
 Osobiście dla mnie akcja zaczyna się gdy Emma pierwszego dnia bycia Sutton dostaje liścik od mordercy :
Sutton nie żyję.
 jej siostra zostaje zabita. a ona musi odnaleźć jej mordercę.
tylko jak tropić kogoś kto zna każdy twój ruch ?
Emma wciela się w Sutton zgodnie z poleceniem.
W trakcie śledztwa wychodzą często ciekawe ale i mroczne fakty na temat swojej bliźniaczki.
Jest mnóstwo podejrzanych i jeszcze więcej teorii spiskowych.

SIOSTRA
PRZYJACIÓŁKI
WRÓG
ONA
ON
Każdy jest P-O-D-E-J-R-Z-A-N-Y.
oczywiście na horyzoncie pojawia się też przystojny tajemniczy chłopak, który zna odpowiedź na wiele pytań, na które Emma potrzebuje odpowiedzi.
Z uśmiechem na ustach mogę powiedzieć że Książka mi się bardzo podobała. Było w niej dużo nie jasności oraz zagadek i teorii często ciągnących się przez kilka, kilkanaście rozdziałów.
moja Ocena?
 6/6 :)
Nie mogę się doczekać następnego tomu ;)

///Nata

środa, 6 stycznia 2016

''Z życia nikogo'' - Walc miłości. Cz I

Obudziłam się. Jak zwykle włączyłam muzykę której słuchałam przez moje białe słuchawki. Zaczęłam myśleć o ostatniej książce którą przeczytałam.
Chciałabym przeżyć coś podobnego. Gorący Romans. Księżniczka z greckiej wyspa oraz przystojny i odważny major.
Czasem myślę że urodziłam się w złym stuleciu. Damy, suknie, surowe zasady, dżentelmeni z cygarem w ręku. Konne przejażdżki po plantacji należącej do ojca oraz potańcówki do starcia butów. Tak to jest to. To by było cudowne życie.
Ale to nie jest możliwe żeby do tego wrócić. No cóż... pozostają mi książki oraz moja fantazja.
6:50 - wstałam, ubrałam się, zjadłam jakieś  śniadanie i wyszłam na przystanek autobusowy.
Pojazd jak zwykle przyjechał z poślizgiem, wsiadałam do niego i usiadłam pod oknem. Zaczęłam robić to co robię prawie każdego dnia. Zamknęłam oczy.
  Wielka sala balowa, urocze damy w kolorowych, jak odcienie skrzydeł motyla, sukniach. Dżentelmeni rozmawiający o swoich klaczach które chcieli wystawić na najbliższych wyścigach. Niektóre pary tańczyły na parkiecie. Pewna dziewczyna o czarnych włosach, zielonych oczach oraz o granitowej sukni którą idealnie podkreślała jej, według wielu dam, wymarzoną figurę. Jej ramiona były odkryte tak samo jak jej zgrabna, łabędzia szyja. Tańczyła z wysokim, przystojnym, umięśnionym oraz ponętnym majorem Felton. Gabriel Felton był byłym majorem w Angielskiej armii krajowej. Kilka miesięcy temu, z powodu groźnych obrażeń został odwołany od służby. Ponieważ Major Felton nie potrafił dłużej pozostać w Londynie udał się do Ameryki południowej, do przyjaciela, swojego kuzyna - Geralda O'Nelii.
W tym samych czasie, do domu wróciła jego najstarszą Córka - Madeline.

Otworzyłam oczy. Dojechaliśmy na dworzec, gdzie miałam wysiąść. Drzwi się otworzyły i wyszłam razem z tłumem obcych mi ludzi.
Udałam się do szkoły. Idąc przez korytarz modliłam się o to by nikt na mnie nie patrzył. Czuję się w tedy nie komfortowo. Jakoś przeszłam przez korytarz, otworzyłam szafkę, przebrałam się i poszłam pod wyznaczoną salę lekcyjną (Karną). Idąc poprzez korytarz dostrzegłam moją klasę. Uśmiechnęłam się do nich i usiadłam osobno, obok drzwi. Wróciłam do mojej sali balowej.
Madeline i Gabriel, tańcząc przy wolnym akompaniamencie, patrzyli sobie głęboko w oczy. Gabriel nachylił się i Wyszeptał Madeline wprost do ucha - Kocham cię.
Madeline spojrzała na niego i uśmiechnęła się, uśmiechem którym zdradzał wszystkie jej uczucia którymi go darzyła.
To była trudna sprawa. Gabriel, choć młodszy od Geralda o prawie 20 lat zaprzyjaźnił się z nim. Cenił tą przyjaźń, tak samo jak cenił Geralda. Na początku, gdy pomieszkiwał u O'Nelii, na plantacji były tylko jego żona Katie, dwie córki, piętnastoletnia Spohie, szesnastoletnia Mary około trzydziestoosobowa służba oraz około trzystu niewolników. Kilka miesięcy później, gdy Gabriel udomowił się w domu przyjaciela, wróciła jego najstarsza oraz najpiękniejsza ze wszystkich córek - siedemnastoletnia Madeline. Ty była miłość od pierwszego wejrzenia. Ta miłość była szczera, prawdziwa, wielka, tajemnicza. Ta miłość budziła w nich uczucia, których nigdy wcześniej nie czuli. Pożądanie, namiętność oraz płomień który w nich rósł gdy tylko ich spojrzenia się stykały. Kochali się na wzajem ale utrzymywali to w sekrecie. Nikt nie wiedział o ich miłości, nikt prócz Melanii, najlepszej przyjaciółki Madeline. Dowiedziała się całkiem przypadkiem. Pewnego dnia gdy chciała wziąść książkę z biblioteki, zastała tam zakochanych całujących się. W takim przypadku wszystko jej odpowiedzieli. Melania zrozumiała ich postepowanie i obiecała że nikomu nic nie zdradzi.
Wróciłam do rzeczywistości. Wstałam, założyłam plecak na plecy i czekałam aż Anglistka otworzy drzwi. Angielski był nudną lekcją więc dalej myślałam o zakochanych.
Muzyka przestała grać więc Gabriel złapał Madeline pod rękę i zeszli z parkietu. Od razu podbiegł do nich Charlie.
- Madeline - złapał ją za rękę za którą trzymała Gabriela - Musimy porozmawiać - zakochani domyślali się o co chodzi.
Ojciec Madeline chciał ją wydać za niskiego, nie śniałego oraz bardzo bogatego Charliego. Charlie zaczął ją delikatnie ciągnąć w stronę domowej biblioteki. Weszli do pomieszczenia pełnego książek.
Mężczyzna podszedł do wielkiego okna z którego było widać zadbany ogród należący do Hamiltonów.
- Choć do mnie kochanie - przywołał ją.
Zrobiła to o co prosił.
Stała na przeciwko jego.
- Kochanie - złapał ją za ramię. Zawsze gdy to robił poprzez ciało Madeline przechodziły nieprzyjemnie dreszcze.
- Nasz ślub odbędzie się za 2 tygodnie. Twój ojciec ogłosi to wieczorem. - Charlie objął ją w pasie z zamiarem pocałowaniem jej.
Madeline zaszokowana odwróciła tylko głowę więc on pocałował ją w policzek.
- Ah... -Spojrzał na jej usta - rozumiem. Takie czułości po ślubie. Zaczekam kochanie. - Jeszcze raz pocałował ją w policzek.
- Idziemy? - złapał ją za rękę.
- Daj mi chwilkę - odwróciła głowę by nie widział łez w jej oczach.
- Dobrze najdroższa.
Odszedł.
Madeline zaczęła historycznie płakać. Nie chciała tego ślubu. Nie z Hamiltonem lecz z jej księciem w czarnym mundurze. Drzwi się otworzyły...

- Natalia!!!! - wróciłam na lekcję. Rozejrzałam się. Pani patrzyła na mnie wściekłym wzrokiem.
- Tak? - spytałam całkiem niewinnie.
- Mówię do Ciebie od jakiś 5 minut. W ogóle mnie nie słuchałaś. - robiła mi wyrzuty.
- Oj zamilcz kobieto!! - pomyślałam.
- Dobrze poprawię się.
Przez resztę lekcji musiałam być uważana ponieważ nauczycielka cały czas mnie pytała oraz kazała czytać zadania.
Następne lekcję były równie nudne jak pierwsza ale nie mogłam wrócić o biblioteki ponieważ nauczyciele tego dnia byli postanowili się na mnie uwziąć. Cały czas byłam  pytana albo czytałam tekst. To było okropne 6 godzin lekcyjnych.
Idąc na przystanek miałam nadzieję że w końcu będę mogła wrócić do moich myśli. Niestety nie było mi to pisane. Podbiegła do mnie Laura. Siedziałam z nią na większości lekcji.
-Część. Co tam - spytałam choć nie byłam zbytnio tego ciekawa.
- Spoko, spoko. Wiesz, dziś Carolina i Spohie tak mnie zdenerwowały. Ah... jednia wredniejsza od drugiej!
W duchu przyznałam jej rację ale nie chciałam tego mówić głośno, ponieważ tak czy siak, Laura większość czasu spędzała właśnie z nimi.
- Może i tak.
Idź sobie. Idź!
Musiałam się z nią męczyć jeszcze do chwili gdy wysiadłam na swoim przystanku, ponieważ jechałyśmy tym samy autobusem.
Udałam się w stronę mojego domu, który był tuż za rogiem. Weszłam do mieszkania. Nikogo nie było więc udałam się prosto do kuchni. Odgrzałam sobie obiad zaczęłam robić zadania. Było ich mało więc szybko sobie poradziłam. Zjadłam obiad i pobiegłam do swojego pokoju. Włączyłam muzykę, usiadłam na łóżku i wróciłam do biblioteki.
W drzwiach stanął Gabriel. Podbiegł do niej i przytulił ją do siebie. Ona wypłakiwała się w jego ramię, a on tulił ją do siebie i myślał co mogą zrobić.
- Uciekniemy - rzucił Gabriel - Uciekniemy do Anglii. Tak do Anglii. Będziemy tam życia razem. Ty i ja. - Pocałował ją delikatnie w usta.
- Kiedy? Jak to zrobimy? Przecież jak ojciec się dowie to cię zabiję - zaszlochał z rozpaczy.
- Nie obchodzi mnie to. Może mnie zabić ale nigdy nie zabije naszej miłości.
Zaczęli ustalać kiedy i jak uciekną. Zajęło im to około 15 minut.
Postanowili uciec dziś w nocy. Madeline spakuje kilka rzeczy i będzie czekać w pokoju aż Gabriel przygotuje konie.
Madeline była podekscytowana ale i smutna że  opuści swoich przyjaciół oraz rodzinę, ale wolała umrzeć niż żyć bez ukochanego.
Gdy się uspokoili wrócili do reszty goście, żeby nie wzbudzać podejrzeń przez resztę wieczoru trzymali od się od siebie z daleka. Gdy Pan O'Neli ogłosił zaręczyny Madeline i Charliego, przyjaciele zaczęli im gratulować nie wiedząc że Panna młoda ucieknie z innym.
Ależ będzie skandal!  
Nie obchodziło ich to. Liczyła się tylko ich miłość.
Przyjęcie dochodziło do końca więc ludzie zaczęli się rozchodzić. Madeline wróciła do domu w jednym powodzie z Matką oraz siostrami a Gabriel i Gerald ścigali się na koniach do Plantacji.
Madeline spojrzała na kobiety. Jutro będzie gdzieś daleko. Zbierało się jej na płacz lecz nie mogła się zdradzić.
- Kocham Was - uśmiechnęła.
Przytuliła się do matka którą siedziała obok i wdychała cytrusowy zapach którym pachniała nacodzień.
Wróciły do domu i każda poszła w swoją stronę. Madeline pobiegła w stronę pokoju. Tak czekała na nią jej niania - Charlotte. Był jej opiekunką odkąd Madeline pojawiła się Na świecie.
Charlotte pomogła się jej rozebrać, umyć a później rozmawiały o dzisiejszym balu.
- Zawsze - tuliła ją do sobie - Będzie przy tobie kochanie. Nawet jeśli będziesz mieć męża i nie będziesz tu mieszkać. Ja zawsze będę przy tobie.
- Kocham cię Charlotte - przytulił się jeszcze mocniej..
- Wiesz Nianiu - spojrzała na nią - jest już bardzo późno, chce już iść spać.
Udała ze ziewa i położyła się do łóżka.
Niania pocałowała ją w czoło i odeszła.
Gdy tylko drzwi się zamknęły, Madeline podbiegła do okna i spojrzała w stronę stajni. Zauważyła Gabriela wchodzącego do budynku i jej serce zabiło mocniej.
Zaczęło się. Nie ma już odwrotu.
Ubrała się, spakowała zapasową suknię, bieliznę, swój ukochany pamiętnik oraz kilka jabłek, jakby zgłodnieli.
Miała jeszcze dużo czasu, usiadła przy biurku, wyciągnęła papier listowny, pióro, atrament oraz klik kopert.
Zaczęła pisać...
- Puk, puk - drzwi się otworzyły. - Choć. Już czas kochanie.
Wsadziła koperty pod poduszkę, wzięła torbę i poszła  z Gabrielem.
Szli cicho, lecz ich serca biły, tak głośno ze bali się ze to właśnie, to ich wyda. Byli już bardzo blisko.
Udało się!
Wyszli z domu tylnymi drzwiami, Gabriel przymocował torbę i pomógł Madeline wsiąść na jej konia Kwiat Wschodu. On uczynił to samo i popędzili przed siebie...

Wstałam z łóżka wzięłam telefon i sprawdziłam wiadomości. Nic ciekawego. Udałam się do łazienki, wykapałam się, zjadłam kolację i wróciłam do łóżka. Zasnęłam

///////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
jak wam się podobało?
ciąg dalszy już w wekkend.

///Nata

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Witam

Witam Was serdecznie. Przepraszam za dłuższą przerwę w postach ale miałam kilka kłopotów.
Chciałam Was w tym poście poinformować ze zacznę pisać  serię  kilku  opowiadań pt:
                           "Z życia nikogo"
Będzie to coś w rodzaju pamiętnika.
"Z życia nikogo" będzie stworzone na podstawie moich najskrytszych, najdziwniejszych oraz często niezrozumiałych.

Pierwszy post postaram się dodać w środę.

/////////////////////////////////////////////////////////////////////

//Nata

niedziela, 27 grudnia 2015

Królowa

Czym jest tak naprawde miłość? Ona kocha jego z wzajemnością i na od wrót? Miłość. Czy prze nią trzeba cierpieć?
Jest pewna dziewczyna.
Ona kocha. Darzy kogoś miłością. Ale on... Nie zna jego uczuć. Od kilku lat marzy o tym by ją pocałował tak jak kiedyś. Dlaczego miłość jesdt taka trudna?
Idzie ulicą. Rozglada się do okoła, ale widzi tylko czarne barwy. Idzie i myśli nad chwilą. Boi się. Boi
się jutra. Nagle słyszy cichy dźwięk. Odrwaca się. To tylko złudźenie. Idzie dalej. Drży  z zimna ale sie tym nie przejmuję.
- I love you - czy to takie trudne? -  Kocham cię.
W końcu dociera do swojej kamiwnicy. Wchodzi po schodach. otwieram klucze i przekracza próg. Rozbiera się do bielizny. Idzie do kuchni, wlewa do szklanki wodę i Udaję się do sypialnia.  Z szafy wyciąga jego starą klszulę i zakłada na siebie. Podchodzi do szafki nocnej  kladzie na niej szklanke i wyciąga z niej album oraz długopis, siada na łóżku. Zaczyna przeglądać  album w którym  są  jego zdjęcia. Łzy  same płyną jej po policzkach. Wyciąga jedno zdjęcie, z szafki bierze leki Antydepresyjne, wysypuje całą zawartoś na dloń. Bierze szklane w drugą dłoń. Bierze tabletki i popija wodą.  Bierze zdjęcie i długopis. Pisze na odwrocie kilka słów. 
Odkłada zdjecie. Kładzie się. Patrzy przez zamknięte  okno na niebo.
- Kocham Cię - Jej powieki robią się ciężkie. Oddech staje się płytki. Umiera.
Umarła...

Czas się zatrzymał
Bierze i zaczyna pisać
Przepraszam.
Już dalej tak nie moge
Nie mogę być twoją księżną ponieważ posiadasz już królową.
- Kocham cię po wieczność.

Dziewczyna z Ławki

czwartek, 24 grudnia 2015

ONA i ON

On - Bogaty, przystojny, arogancji, sympatyczny - lodołamacz damskich serc.

Ona - Piękna, mądra, empatyczna, z marzeniem i tajemnicą.

Czy los będzie na tyle okrutny żeby natknąć ich na siebie?

...Ethan właśnie rozmawiał ze swoim przyjacielem na temat nowej dziewczyna która miała jutro dojść do ich klasy - Jeśli jest ładna - zaczął Ethan - zaklepuje ją! - Thomas już chciał się sprzeciwić ale Ethan był szybszy - I bez dyskusji.
- Ethan, miałeś już każdą w tej szkole! Co ja gadam! Każdą w mieście! Jeśli ta cała Emma będzie nie brzydka, to ja, ją biorę - sprzeciwiał się, ale Ethan nie dawał za wygraną - Ładna - moja, brzydka -twoja, i koniec kropka! - Thomas wstał i poszedł w stronę grupy dziewczyn - witam moje panie - zaczął z nimi flirtować.
Ethan natomiast udał się w stronę parkingu, gdzie stał jego Harley Davidson. Zbliżał się do pojazdu gdy usłyszał swoje imię - Ethan!! - to był Mirko.
Mirko i Ethan nienawidzili się od początku szkoły. Obaj byli przystojni i uzdolnieni, z tą różnicą że Mirko, w odwrotności do Ethana, traktował dziewczyny poważnie.
- Czego chcesz? - spojrzał na niego z wyjątkową lodowatością.
- Pamiętaj że jutro przyjeżdża ta Francuska - Ethan spojrzał na niego pytająco -Pani Sorel, prosiła byśmy, jutro przyszli wcześniej i przygotowali się.
- Coś o tym wspominała - pomyślał.
- Dobra dzięki - ubrał kask, odpalił maszynę i pojechał przed siebie.
A bardziej do domu.
W domu, jak zwykle nikogo nie było. Jego rodzice często wyjeżdżają służbowo więc ma cały dom dla siebie. Wracając do Ethana... Udał się do kuchni, zrobił kanapki i poszedł do swojego pokoju. Postanowił posprzątać swój pokój, odłożył kanapki na biurko. Tak spędził resztę dnia.
Następnego dnia Ethan obudził się w swoim łóżku, w samych bokserkach. Spojrzał na zegarek - 6:53. Bez najmniejszego problemu wstał, wziął czyste ciuchy z szafy i udał się do łazienki.
Wykąpał się, ubrał i wyruszył do szkoły. Jak zwykle jechał bardzo szybko, nie obchodził go świat wokół niego. To smutne ale prawdziwe. Wracając... Ethan zaparkował Harley'a na parkingu i udał się w stronę budynku szkoły. Idąc chodnikiem, uwodzicielsko witał się z dziewczynami i pytał ''co u nich'. Wchodząc do budynku, od razu poszedł, do sali 68. Tam czekała na niego już cała klasa.
- O Ethan na reszcie ! - Pani Sorel była zdenerwowana - Siadaj do ławki.
Zrobił to o co go poprosiła nauczycielka. Siedział, wraz ze swoim przyjacielem, w trzeciej ławce od końca, po stronie okien.
- Klaso, Emma, jest nowa w naszej szkole, proszę by koś z was ją oprowadził, pokazał co gdzie jest. Jest ktoś chętny ? - Zgłosił się Ethan oraz Mirko.
- Dobrze, Mirko, dziękuje - spojrzała na niego.
Ethan był zły że go nie wybrała, ale w sumie się dziwił, nigdy go nie lubiła.
Nagle rozległo się pukanie do drzwi. Profesorka wygładziła sobie ubranie dłońmi i rzekła - Proszę.
Drzwi się otworzyły, a w progu stanęła dziewczyna.
Miała wysportowaną sylwetkę ale mimo tego można było dostrzec jej atuty. Była wysoka ~ 1,70m. Jej lekko kręcone włosy, koloru bursztynowo-złotego, sięgały do barków. Jej oczy były koloru świeżo ściętej trany. Jej cera była delikatnie piegowata, a jej usta idealnie czerwone, stworzone do pieszczenia. Była ubrana w lekko bufiastą spódnice kolory ecru, koszula była czarna, tak samo jak jej szpilki. W ręku trzymała czarny futerał z napisem ''Łabędzia Mafia''
- Dzień dobry - głos miała przyjemny, delikatny oraz melodyjny, ale mimo tego dało się wyczuć Francuski akcent.
Ethan został oczarowany przez dziewczynę. Co prawda spotykał się już z pięknym dziewczynami, ale nie sięgały Emmie do pięt. Cały czas wpatrywał się w nią jak w obrazek.
- Witaj Emmo - odezwała się nauczycielka - Jestem pani Sorel - uścisnęły sobie dłonie - A to - wskazała na uczniów - twoi nowi koledzy i koleżanki. Dosiądź się do kogoś.
Ethan mimo iż siedział z Thomasem chciał usiać z Emmą, dlatego szybko przesiadł się do ławki za nimi. Emma szła w jego stronę, Ethan już był pewnie zwycięstwa , gdy nagle ona zapytała Mirka - Wolne ? - on uśmiechnął się i odrzekł - Siadaj - odsunął jej krzesło, usiadła, Mirko natomiast złapał jej dłoń i pocałował grzbiet - Jestem Mirko - Emma lekko zarumieniła się - Miło mi, jestem Emma - uśmiechnęli się do siebie. Ethan widząc całe to wydarzenie prawie wyszedł z siebie.
- Emmo - spojrzała na profesorkę - może opowiesz coś o sobie klasie? - dziewczyna wstała - A więc, jestem Emma Charpentier, wcześniej mieszkałam we Francji - zamyśliła się chwilę - Aktualnie tańczę w grupie ''Łabędzia Mafia'', gram na skrzypach, uczęszczałam do Paryskiej Ligi Tenisa Ziemnego oraz do Paryskiego Związku Piłki Siatkowej. I to w sumie na tyle - usiadła i wyciągnęła potrzebne przybory.
Nauczyciela oraz niektórzy uczniowie patrzyli ze zdumieniem na Emmę, w końcu, kto by sobie poradził z tyloma zajęciami. Pani Sorel spojrzała na jakąś kartkę, to co tam zobaczyła musiało być szokujące ponieważ, aż musiała się oprzeć o biurko - A do tego masz rewelacyjne stopnie, oraz - zaczęłam coś czytać po cichu - widzę że reprezentowałaś swoją szkołę na wielu konkurach. Literatura, sport, języki. No proszę. Mam nadzieje że również będzie nas reprezentować z dumą - uśmiechnęła się do niej. Ona odwzajemniła uśmiech.
- Ładna, mądra, wysportowana a do tego wszystkiego seksowna. Musi być moja - pomyślał Ethan.
Reszta lekcji była nudna, jakieś sprawy organizacyjne. Na przerwie, Mirko oprowadzał Emmę po szkole, pokazywał co gdzie jest, przedstawiał ją swoim kolegom i koleżankom oraz niektórym nauczycielom, trwało to całą przerwę oraz większość następnej lekcji. Ethan był zły że to z Mirkiem spędzała większość czasu, ale obiecał sobie że porozmawia z nią na następnej przerwie. Następna lekcja to Chemia. Emma tym razem usiadła obok Ethana, ponieważ bardzo nalegał, chciała mu zrobić przyjemność.
- A więc, co lubisz robić w wolnym czasie? - zapytał. Ona spojrzała na niego i odpowiedziała - rzadko mam wolny czas, ale jeśli go posiadam to spędzam go z... - zamilkła i spuściła głowę.
- Hej? Co się stało? - pogłaskał jej ramię - możesz mi zaufać.
- Ah, nieważne, ale dziękuje za troskę - uśmiechnęła się i pocałowała go w policzek.
Ethan dotknął miejsca, gdzie usta Emmy musnęły jego skórę. Był pod wrażeniem, ale i tak liczył na coś więcej.
Po lekcjach, nauczycielka poprosiła Ethana by został chwilkę po lekcjach, chłopak był wściekły bo chciał odwieść Emmę do domu. Ale nie będzie się wykłócać. Gdy wszyscy wyszli, został sam na sam  z panią Carras.
- Ethan proszę - wręczyła mu zeszyt z Francuskiego - sprawdziłam go i masz tam wiele błędów. Musisz poprosić kogoś o pomoc. Może Emmę? - podsunęła mu myśl - Ona jest z Francji i nie ma problemu z językiem a pomoc na prawdę ci się przyda.
- Dobrze dziękuje - wybiegł w stronę wyjścia. Miał nadzieje że uda mu się jeszcze spotkać Emmę. Wybiegł z szkoły, zaczął się rozglądać. Dostrzegł ją przy dębie, rozmawiała z Sophią. Podbiegł do nich - Cześć dziewczyny - spojrzał na Emmę - mam do ciebie małą prośbę - Sophia zdenerwowała się na niego - nie widzisz że Emma i ja rozmawiamy!? - Emma pogładziła ją po ramieniu - Spokojnie Sophie. Czego potrzebujesz Ethanie?
- Pomogłabyś mi z Francuskim w ten Weekend? - powiedz Tak. Powiedz TAK!! - pomyślał.
- Oj przykro mi. Sophia właśnie zaprosiła mnie do siebie na babski wieczór. Ale leżeli chcesz mogę ci pomóc w przyszłym tygodniu. - uśmiechnęła się.
Ehtna wolał spotkać się z nią w sobotę ale nie będzie wybrzydzał -  U mnie czy u ciebie?
- Wiesz - wyciągnęła kartkę oraz papier i zaczęła coś pisać - Tu masz mój numer. Zadzwoń wieczorem to dogadamy się.
- A teraz idź sobie - Sophie pogoniła go i zaczęły dokańczać rozmowę.
Ethan był zły na Sophie ponieważ chciał trochę z nią poflirtować z Emmą. Zrezygnowany pojechał na swojej maszynie do domu.

-Dziś spotykam się z Emmą - chwalił się swojemu przyjacielowi - Będziemy się ''uczyć'' - zaśmiał się.
- Tia. Pewnie ją zbajerujesz i zaciągniesz do łóżka, a jak już to zrobisz to ją zostawisz a ona na to nie zasługuje! - wstał - Fajna z niej dziewczyna.
- Thomas co ci się stało? Nigdy nie miałeś z tym problemu. Nie wiem o co ci chodzi. - spojrzał na niego ze zdziwieniem.
- Dobra, nie ważne. Idziemy na jakiś obiad? Głodny jestem - podrapał się po brzuchu.
- Ja też - on również wstał.
Udali się razem do swojej ulubionej knajpy ''Duma i ciasteczka'' Nazwa beznadziejna ale jedzenie pyszne.
Ethan właśnie jechał w stronę domu Emmy. Zaparkował na podjeździe i udał się w stronę ganku. Zapukał i czekał aż ktoś otworzy. Doczekał się. Drzwi otworzyła mu kobieta około 40.
- Dzień dobry - uśmiechnęła się - Ty jesteś pewnie Ethan - miała delikatny Francuski akcent - Proszę wejdź. Emma już na ciebie czeka - odsunęła się trochę i wpuściła go do środka.
- Jej pokój jest na piętrze, na końcu korytarza. Drzwi całe w kolorowych naklejkach - odeszła do jakiegoś pomieszczenia.
Ethan zrobił wszystko zgodnie z tym co powiedziała Pani Charpentier. Stanął na przeciwko kolejnych drzwi. Zapukał i niemal natychmiast dostał pozwolenie do wejście. Otworzył drzwi i wszedł. Pokój Emmy był czerwono-czarno-biały. Jedna z ścian była cała w jakiś zdjęciach i napisach. Na innej był kontur tańczącej baletnicy a na dwóch pozostałych były jakieś obrazy, przedstawiające krajobrazy Francji, Włoch oraz Hiszpanii.
Emma siedziała na czerwonym łóżku z czarną pościelą. Wstała i przywitała się z przyjacielem - Cześć Ethan - przytuliła się do niego i pocałowała jego policzek.
- Witaj Emmo - również pocałował ją w policzek.
- Chodź, przygotowałam kilka materiałów - usiadła na łóżku.
Ethan zrobił o samo.
Zaczęli się uczyć. Szybko im to szło. Po godzinie skończyli już połowę materiału. Emma w pewnym momencie musiała iść na chwilkę na dół. Więc Ethan został sam w jej pokoju.
Zaczęło mu się nudzić więc podszedł do ściany gdzie były naklejone zdjęcia. Na niektórych była ona oraz jakaś dziewczyna, na innych była sama, ubrana w strój do tenisa albo w czarny strój do tańca. Na jeszcze innych była z jakimś facetem, te zdjęcia były inne, ponieważ albo się przytulali, albo robili śmieszne miny albo byli po prostu uśmiechnięci. Na ścianie było też kilka pocztówek. Od niejakiego Leona. Na prawie każdych było napisane ''Dla wspaniałej siostry. Kocham cię ~ Leon.
Ethan spojrzał przelotem na wszystkie zdjęcia i podszedł do białego biurka. Na biurku było kilka książek z francuskimi tytułami, dwa zeszyty, telefon, długopis oraz jaka kartka. Ethan podniósł ta kartkę. Był to list. Nie powinien go czytać ale ciekawość zwyciężyła. Zaczął czytać, na szczęście była napisany po Angielsku.
Kochana Emmo!
Dziękuje ci za ostatnią paczkę z jedzeniem i czystymi
 ubraniami. To naprawdę dużo. Tak bardzo cię kocham.
 Kocham cię tak bardzo że jest mi cię żal. Przepraszam 
że zostawiłem cię samą w tym piekle. Wiem jaki jest ojciec
dlatego już lepiej nie kradnij dla mnie jego pieniędzy. Zorientuje 
się że przynosisz je mnie a w tedy... aż boję się pomyśleć co on
może ci zrobić. Ale pamiętaj jeżeli tylko się ustatkuję zabiorę 
ciebie i matkę i skończy się koszmar.Spotkajmy się tam gdzie 
zawsze o 15 we wtorek. 
Jeszcze raz bardzo cię kocham.
                                                                                           Leon.
Ethan zamarł. Usiadł na krzesło i schował twarz w dłoniach. Ten list był przerażający. Chłopak potrzebował chwili na otrząśnięcie się z tego. Emma zawsze była uśmiechnięta, zabawna, nigdy się nie skarżyła. Ale w sumie zna ją od jakiś dwóch tygodni. Ethan chciał wyciągnąć ją z tego bagna w którym ugrzęzła. Tylko jak to zrobić?
Nagle do pokoju weszła Emma - Co ty robisz!? - podeszła i wyrwała mu kartkę z rąk - Czy ktoś ci pozwolił!? - chłopak tylko na nią spojrzał. Przyciągną ją i przytulił. Emma na początku się wyrywała ale on nie dawał za wygraną. Po chwili wtuliła się w niego i zaczęła histerycznie płakać. Ethan nic nie mówił. Wiedział że właśnie tego potrzebowała, on tylko głaskał ją i przytulał do siebie.
Po dłuższej chwili płaczu, głaskania i przytulania Emma w końcu się odezwała - Przepraszam. - zaczęła ocierać łzy z policzków - Nie powinnam była się tak rozklejać. To nie twoja sprawa. - Usiadła na łóżku.
- Nie! Właśnie to moja sprawa - usiadł obok - Nie pozwolę by działa ci się krzywda. Za bardzo m na tobie zależy. - Emma spojrzała na niego, tymi swoimi zielonymi oczami. Ethan by zdziwiony tym co powiedział. Rzadko komu okazywał takie uczucia, a szczególnie jakiejś dziewczynie. Ale teraz to go nie obchodziło.
- Dziękuje - przytuliła się do niego. Teraz nie płakała. Po prostu potrzebowała chwili czułości.
- Emma? - spojrzała na niego ponownie - Powiedz mi. - pogłaskał ją po plecach - Chcę ci pomóc.
Dziewczyna nie była pewna, ale zaufała mu.
Zaczęła opowiadać o agresji ojca, zamykaniu w ciemniej komórce, podduszaniu, biciu. Opowiadając cały czas, z jej oczy płynęły słone łzy. Mówiła że jak jej brat jeszcze mieszkał z nimi to zawsze bronił ją i matkę, później zawsze opatrywała mu rany w jego pokoju. Pewnego dnia jej ojciec i brat pokłócili się tak strasznie że ojciec wyrzucił go z domu. Emma wiele razy próbowała ubłagać ojca by Leon wrócił ale zawsze kończyło się to siniakami i płaczem.Dziewczyna kradła czasem pieniądze ojca i dawała je bratu, żeby miał za co żyć. Gdy Ethan zapytał się, czy jeżeli ktoś coś zauważył nie zgłosił tego. Ona powiedziała że jeśli ktoś chciał coś zgłaszać, to on zastraszał  albo przekupywał.
Ethan był wstrząśnięty. Wchodząc do tego domu myślał że to idealna rodzina. A to była nie prawda.
Chłopak wstał - Pakuj się. - rozkazał.
Emma spojrzała na niego przerażona - Co ty mówisz! Oszalałeś?! Jeżeli on dowie się że uciekłam zabije, mnie i matkę. - zaczęła płakać.
Ethan złapał ją za dłonie - Emmo! Ty i twoja matka, spakujcie się dziś. Pojedziecie ze mną. Twój ojciec nie wie gdzie mieszam, więc będziecie bezpieczne - ucałował jej dłonie.
- Ethan nie jestem pewna, co mama powie...
Przerwał jej - Przekonasz ją. Wierze w ciebie - pocałował ją w czoło.
- Dobrze - uśmiechnęła się - Nie wiem jak ci dziękować.
- Nie masz za co - zbliżył się do niej - Przyjadę dziś o 2 w nocy. Czekajcie obok garażu.
Oboje zaczęli dopracowywać plan. Zajęło mi to nie dużo. Więc już o 18 Ethan opuścił dom Emmy.

- Mamo! - wszedł do domu. Musiał przecież zapytać swoich rodziców o pozwolenie. W końcu to ich dom.
Zastał ją w kuchni - Tak kochanie?
Ethan wziął głęboki oddech - Mam do ciebie ogromną prośbę.
Spojrzała na niego pytająco - Mów.
Zaczął jej opowiadać o sytuacji w domu Emmy i o swoim planie. Miał nadzieje że Matka wesprze go w tym. Nie mylił się - Trzeba pomóc tej dziewczynie...
Zgodnie z planem, Ethan oraz jego Matka, siedząc w wyłączonym samochodzie, czekali o 1:55 przed domem Emmy.
Chłopak spojrzał na swoją matkę - Boisz się? - złapała jego dłoń - Nie. Po porostu jestem z ciebie bardzo dumna kochanie.
Ethan i Cassandra, z niecierpliwością czekali na kobiety. W końcu zobaczyli dwie drobne postacie idące w ich stronę. Kobiety szybko wsiadły do samochodu i odjechali.
Pani Alozo odwróciła się do tyłu - Jak się czujecie? Wszystko dobrze?
Emma uśmiechnęła się wdzięcznie do kobiety - Dobrze. Dziękujemy. - przytuliła się do swojej matki.
Wszyscy siedzieli teraz w salonie domu państwa Alozo i rozmawiali o dalszych losach.
- Pani Charpentier. Co pani teraz zamierza? Nie może pani wrócić z córką do tego potwora. - odezwał się pan Alozo.
- Oczywiście - głos zabrała jego żona - Możecie na nas liczyć.
Ethan cały czas przytulał do siebie Emmę.
- Mamo, tato, może porozmawiamy o tym jutro. - przejechał ręką po włosach - To był męczący dzień.
Wszyscy się zgodzili z nim. Pani Charpentier miała spać w pokoju gościnnym na drogim piętrze, natomiast Emma, ponieważ poprosiła, miała spać w pokoju razem z Ethanem.
Razem poszli do jego pokoju. On otworzył jej drzwi i weszła. Była tak zmęczona że niemal od razu rzuciła się na łózko. On usiadł obok niej - Jak się czujesz?
- Teraz? Czuje się wolna i bezpieczna - usiadła na przeciwko niego.
- Jeszcze raz ci dziękuje. - przytuliła się do niego.
- Kocham cię - pomyślał i zamarł.
Czy to możliwe? Czyżby to miłość? Kocham ją? W sumie nie dziwię się. Ona jest wspaniała. Tak. Kocham ją. - Kocham. Ale czy ona kocha mnie??
- Spójrz na mnie. - poprosił ją.
Zrobiła to. Spojrzeli sobie głęboko w oczy. Teraz oboje wiedzieli już wszystko. Ich twarze zaczęły powoli zbliżać się do siebie, centymetr po centymetrze. Ich czoła stykały się ze sobą, pozwolili by emocje nimi władały. Ich usta delikatnie złączyły się w jeden cudowny pocałunek. Dłonie Ethana błądziły bezkreśnie po jej plecach, ona swymi rękoma oplotła jego szyję. Czuli się jak w niebie. Pragnęli kochać i być kochani, teraz mieli okazję. Ethan, nie odrywając swoich ust od warg Emmy delikatnie położył ją na plecach. Dziewczyna zrobiła krótką chwilę przerwy by spojrzeć w jego oczy - Ethan? - przejechała dłonią po jego włosach - Kocham cię.
On pocałował ją w szyję - Ja ciebie również kocham - znów zaczęli się całować.
Resztę nocy spędzili wtuleni w siebie.

Następnego dnia obudziły ich wrzaski z dołu. Oboje mieli złe przeczucia więc szybko zbiegli na parter. Mieli rację. W przedpokoju stali państwo Alozo, matka Emmy oraz pan Charpentier. Kłócili się. Gdy mężczyzna zobaczył swoją córkę zaczął wrzeszczeć na nią, ona przerażona schowała się za Ethanem.
- Proszę stąd wyjść! - krzyczał pan Alozo - Natychmiast, albo wezwę policję!
Mężczyzna spojrzał na swoją żonę oraz córkę - Jeszcze tego pożałujecie!
Ethan zdenerwował się, podszedł do mężczyzny, złapał go za marynarkę i wyrzucił za drzwi - Jeszcze raz tu przyjdziesz a ty pożałujesz! - wygrażał mu.
Pan Charpentier spojrzał na niego z wściekłością i odszedł. Wrócił do Emmy, przytulił ją i wyszeptał jej słowa otuchy - wszystko będzie dobrze kochanie...

Ethan miał rację. Pani Charpentier rozwiodła się z swoim mężem i zamieszkała wraz ze swoim synem w małym domu na uboczu miasta. Leon dostał prace w firmie pana Alozo. A wracając do naszych zakochanym. Ethan i Emma zostali parą. Dzięki dobroci jego rodziców Emma zamieszkała wraz ze swoim ukochanym. Miłość tych dwojga to dowód że miłość istnieje na prawdę i jest silniejsza od wszystkiego.

//////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
A więc dziś Wigilia. Chcę wam życzyć dużo szczęścia, miłości sukcesów i wiele wiele więcej

 ///Nata

niedziela, 13 grudnia 2015

I really, really like you

German czekał właśnie,wygodnie usadowił się na fotelu i czekał na odlot samolotu. Wyciągną telefon i przeglądał zdjęcia na którym był on i jego najlepsza przyjaciółka Angeles. Ale czy to była tylko przyjaźń? Ta relacja była bardziej wyjątkowa od innych przyjaźni. Często wieczorami rozmawiali o najróżniejszym sprawach - o marzeniach, pasjach, lękach, wątpliwościach oraz najwstydliwszych sekretach. Czasem w lato, za domem Germana, leżeli nadzy na kocu, opalając się, śmiali się z byle czego. Czasem emocje ich ponosiły i lądowali w tedy, w łóżku a następnego dnia rozmawiali o tym, chwalili  i krytykowali się wzajemnie.
Pewnego lata kiedy spacerowali razem brzegiem plaży,German zrozumiał że czuje coś więcej. Od tamtej pory zawsze kiedy ją widział, cierpiał. Chciał jej powiedzieć co do niej czuje, ale bał się że ich przyjaźń zostanie zerwana. Nie wiedział co ma zrobić, dlatego pewnego dnia poinformował ją że musi się udać w podróż, w świat. Chciał odnaleźć siebie i odpowiedzieć sobie na pytania. Więc wyjechał. Jeździł od kraju do kraju, poznawał różne kultury i innych ludzi. Był zadowolony ale nieszczęśliwy,ponieważ nie było przy nim Angeles.
Kilka dni temu postanowił wrócić do swojej ukochanej.
- Proszę pasażerów o zapięcie pasów, lodujemy - usłyszał z głośników i zrobił to co mu kazano.
Samolot wylądował, German wysiadł z samolotu, wziął swój bagaż, wsiadł do taksówki i odjechali.
German poprosił by kierowca zawiózł go na ubocza Houston, pod numer 2039. Podróż samochodem była długa i męcząca ale w końcu dojechali. Zapłacił kierowcy, wyciągnął bagaż z bagażnika i stanął przed drzwiami. Nie mógł się doczekać aż zobaczy Angeles - zapukał i czekał aż stanie w drzwiach.
Usłyszał kroki - jego serce zabiło szybciej. Zamek w drzwiach przekręcił się i drzwi się otworzyły a w nich stanęła ONA - German !! - rzuciła się na jego szyję. German odwzajemnił uścisk i pocałował ją w czoło - Tęskniłem za tobą - Angeles miała łzy w oczach - Ja za tobą bardziej - znowu go przytuliła.
Po tych czułych chwilach weszli do środka i od razu udali się do kuchni. Angeles wyciągnęła produkty z lodówki i razem zaczęli robić kanapki - German - spojrzał na nią - Dlaczego mi nie powiedziałeś że przyjeżdżasz? Przyjechałabym po ciebie na lotnisko. Oj coś mi się wydaje że będzie foch - i zaczęła się śmiać z własnych słów, on natomiast przyglądał się jej z uśmiechem - Zdecyduj się kobieto! Albo jesteś szczęśliwa że przyjeżdżam ale jesteś zła że ci nie powiedziałem - Złapał ją w pasie i przyciągnął ją do siebie. Patrzeli sobie w oczy - Angeles - przejechał dłonią po jej włosach - Co? - złapała jego szyję w swoje dłonie - Chyba zaraz cię pocałuję - zbliżał swoją twarz do jej twarzy - Więc na co czekasz ? - przyciągnęła go do siebie i pocałowała. Całowali się długo, namiętnie i bardzo łapczywie. Gdy skończyli German pragnął powiedzieć jej że ją kocha ale Angeles zaczęła zadawać mu tyle pytań że nie miał szans wyznać swoich uczuć.
Po zjedzeniu kanapek, które była całkiem dobre, poszli na tyły domu i usiedli na drewnianej huśtawce, bardziej German usiadł, na huśtawce a Angeles usiadła na jego kolanach. Przytuliła się do niego, German miał teraz okazje wyznać jej swoje uczucia - Angeles - spojrzała na niego - Angeles wiesz dlaczego wyjechałem? - pokiwała przecząco głową - Wyjechałem dlatego że - wziął głęboki oddech - Kocham cię Angeles. Kocham cię i dlatego wyjechałem. Bałem się że nasza przyjaźń zostanie zerwana, a ona jest wyjątkowa - Spojrzeli sobie w oczy - Zrozumiem jeśli ty mnie nie kochasz tak jak ja tego chce - Spuścił głowę. Angeles zaczęła się śmiać - German, wiesz jacy jesteśmy oboje tchórzliwi - wzięła jego głowę w swoje ręce - Ja też cię kocham, ale bała się ci to powiedzieć - i znowu zaczęła się śmiać - Kocham cię wariacie - pocałowała go delikatnie w usta - I co teraz? - spytała, mając iskierki w oczach - Teraz - German chwilę się zastanowił - teraz jesteśmy razem i jesteśmy szczęśliwi.
Teraz siedzieli tu, wtuleni w siebie, kochają się, są szczęśliwi.

///Nata