czwartek, 24 grudnia 2015

ONA i ON

On - Bogaty, przystojny, arogancji, sympatyczny - lodołamacz damskich serc.

Ona - Piękna, mądra, empatyczna, z marzeniem i tajemnicą.

Czy los będzie na tyle okrutny żeby natknąć ich na siebie?

...Ethan właśnie rozmawiał ze swoim przyjacielem na temat nowej dziewczyna która miała jutro dojść do ich klasy - Jeśli jest ładna - zaczął Ethan - zaklepuje ją! - Thomas już chciał się sprzeciwić ale Ethan był szybszy - I bez dyskusji.
- Ethan, miałeś już każdą w tej szkole! Co ja gadam! Każdą w mieście! Jeśli ta cała Emma będzie nie brzydka, to ja, ją biorę - sprzeciwiał się, ale Ethan nie dawał za wygraną - Ładna - moja, brzydka -twoja, i koniec kropka! - Thomas wstał i poszedł w stronę grupy dziewczyn - witam moje panie - zaczął z nimi flirtować.
Ethan natomiast udał się w stronę parkingu, gdzie stał jego Harley Davidson. Zbliżał się do pojazdu gdy usłyszał swoje imię - Ethan!! - to był Mirko.
Mirko i Ethan nienawidzili się od początku szkoły. Obaj byli przystojni i uzdolnieni, z tą różnicą że Mirko, w odwrotności do Ethana, traktował dziewczyny poważnie.
- Czego chcesz? - spojrzał na niego z wyjątkową lodowatością.
- Pamiętaj że jutro przyjeżdża ta Francuska - Ethan spojrzał na niego pytająco -Pani Sorel, prosiła byśmy, jutro przyszli wcześniej i przygotowali się.
- Coś o tym wspominała - pomyślał.
- Dobra dzięki - ubrał kask, odpalił maszynę i pojechał przed siebie.
A bardziej do domu.
W domu, jak zwykle nikogo nie było. Jego rodzice często wyjeżdżają służbowo więc ma cały dom dla siebie. Wracając do Ethana... Udał się do kuchni, zrobił kanapki i poszedł do swojego pokoju. Postanowił posprzątać swój pokój, odłożył kanapki na biurko. Tak spędził resztę dnia.
Następnego dnia Ethan obudził się w swoim łóżku, w samych bokserkach. Spojrzał na zegarek - 6:53. Bez najmniejszego problemu wstał, wziął czyste ciuchy z szafy i udał się do łazienki.
Wykąpał się, ubrał i wyruszył do szkoły. Jak zwykle jechał bardzo szybko, nie obchodził go świat wokół niego. To smutne ale prawdziwe. Wracając... Ethan zaparkował Harley'a na parkingu i udał się w stronę budynku szkoły. Idąc chodnikiem, uwodzicielsko witał się z dziewczynami i pytał ''co u nich'. Wchodząc do budynku, od razu poszedł, do sali 68. Tam czekała na niego już cała klasa.
- O Ethan na reszcie ! - Pani Sorel była zdenerwowana - Siadaj do ławki.
Zrobił to o co go poprosiła nauczycielka. Siedział, wraz ze swoim przyjacielem, w trzeciej ławce od końca, po stronie okien.
- Klaso, Emma, jest nowa w naszej szkole, proszę by koś z was ją oprowadził, pokazał co gdzie jest. Jest ktoś chętny ? - Zgłosił się Ethan oraz Mirko.
- Dobrze, Mirko, dziękuje - spojrzała na niego.
Ethan był zły że go nie wybrała, ale w sumie się dziwił, nigdy go nie lubiła.
Nagle rozległo się pukanie do drzwi. Profesorka wygładziła sobie ubranie dłońmi i rzekła - Proszę.
Drzwi się otworzyły, a w progu stanęła dziewczyna.
Miała wysportowaną sylwetkę ale mimo tego można było dostrzec jej atuty. Była wysoka ~ 1,70m. Jej lekko kręcone włosy, koloru bursztynowo-złotego, sięgały do barków. Jej oczy były koloru świeżo ściętej trany. Jej cera była delikatnie piegowata, a jej usta idealnie czerwone, stworzone do pieszczenia. Była ubrana w lekko bufiastą spódnice kolory ecru, koszula była czarna, tak samo jak jej szpilki. W ręku trzymała czarny futerał z napisem ''Łabędzia Mafia''
- Dzień dobry - głos miała przyjemny, delikatny oraz melodyjny, ale mimo tego dało się wyczuć Francuski akcent.
Ethan został oczarowany przez dziewczynę. Co prawda spotykał się już z pięknym dziewczynami, ale nie sięgały Emmie do pięt. Cały czas wpatrywał się w nią jak w obrazek.
- Witaj Emmo - odezwała się nauczycielka - Jestem pani Sorel - uścisnęły sobie dłonie - A to - wskazała na uczniów - twoi nowi koledzy i koleżanki. Dosiądź się do kogoś.
Ethan mimo iż siedział z Thomasem chciał usiać z Emmą, dlatego szybko przesiadł się do ławki za nimi. Emma szła w jego stronę, Ethan już był pewnie zwycięstwa , gdy nagle ona zapytała Mirka - Wolne ? - on uśmiechnął się i odrzekł - Siadaj - odsunął jej krzesło, usiadła, Mirko natomiast złapał jej dłoń i pocałował grzbiet - Jestem Mirko - Emma lekko zarumieniła się - Miło mi, jestem Emma - uśmiechnęli się do siebie. Ethan widząc całe to wydarzenie prawie wyszedł z siebie.
- Emmo - spojrzała na profesorkę - może opowiesz coś o sobie klasie? - dziewczyna wstała - A więc, jestem Emma Charpentier, wcześniej mieszkałam we Francji - zamyśliła się chwilę - Aktualnie tańczę w grupie ''Łabędzia Mafia'', gram na skrzypach, uczęszczałam do Paryskiej Ligi Tenisa Ziemnego oraz do Paryskiego Związku Piłki Siatkowej. I to w sumie na tyle - usiadła i wyciągnęła potrzebne przybory.
Nauczyciela oraz niektórzy uczniowie patrzyli ze zdumieniem na Emmę, w końcu, kto by sobie poradził z tyloma zajęciami. Pani Sorel spojrzała na jakąś kartkę, to co tam zobaczyła musiało być szokujące ponieważ, aż musiała się oprzeć o biurko - A do tego masz rewelacyjne stopnie, oraz - zaczęłam coś czytać po cichu - widzę że reprezentowałaś swoją szkołę na wielu konkurach. Literatura, sport, języki. No proszę. Mam nadzieje że również będzie nas reprezentować z dumą - uśmiechnęła się do niej. Ona odwzajemniła uśmiech.
- Ładna, mądra, wysportowana a do tego wszystkiego seksowna. Musi być moja - pomyślał Ethan.
Reszta lekcji była nudna, jakieś sprawy organizacyjne. Na przerwie, Mirko oprowadzał Emmę po szkole, pokazywał co gdzie jest, przedstawiał ją swoim kolegom i koleżankom oraz niektórym nauczycielom, trwało to całą przerwę oraz większość następnej lekcji. Ethan był zły że to z Mirkiem spędzała większość czasu, ale obiecał sobie że porozmawia z nią na następnej przerwie. Następna lekcja to Chemia. Emma tym razem usiadła obok Ethana, ponieważ bardzo nalegał, chciała mu zrobić przyjemność.
- A więc, co lubisz robić w wolnym czasie? - zapytał. Ona spojrzała na niego i odpowiedziała - rzadko mam wolny czas, ale jeśli go posiadam to spędzam go z... - zamilkła i spuściła głowę.
- Hej? Co się stało? - pogłaskał jej ramię - możesz mi zaufać.
- Ah, nieważne, ale dziękuje za troskę - uśmiechnęła się i pocałowała go w policzek.
Ethan dotknął miejsca, gdzie usta Emmy musnęły jego skórę. Był pod wrażeniem, ale i tak liczył na coś więcej.
Po lekcjach, nauczycielka poprosiła Ethana by został chwilkę po lekcjach, chłopak był wściekły bo chciał odwieść Emmę do domu. Ale nie będzie się wykłócać. Gdy wszyscy wyszli, został sam na sam  z panią Carras.
- Ethan proszę - wręczyła mu zeszyt z Francuskiego - sprawdziłam go i masz tam wiele błędów. Musisz poprosić kogoś o pomoc. Może Emmę? - podsunęła mu myśl - Ona jest z Francji i nie ma problemu z językiem a pomoc na prawdę ci się przyda.
- Dobrze dziękuje - wybiegł w stronę wyjścia. Miał nadzieje że uda mu się jeszcze spotkać Emmę. Wybiegł z szkoły, zaczął się rozglądać. Dostrzegł ją przy dębie, rozmawiała z Sophią. Podbiegł do nich - Cześć dziewczyny - spojrzał na Emmę - mam do ciebie małą prośbę - Sophia zdenerwowała się na niego - nie widzisz że Emma i ja rozmawiamy!? - Emma pogładziła ją po ramieniu - Spokojnie Sophie. Czego potrzebujesz Ethanie?
- Pomogłabyś mi z Francuskim w ten Weekend? - powiedz Tak. Powiedz TAK!! - pomyślał.
- Oj przykro mi. Sophia właśnie zaprosiła mnie do siebie na babski wieczór. Ale leżeli chcesz mogę ci pomóc w przyszłym tygodniu. - uśmiechnęła się.
Ehtna wolał spotkać się z nią w sobotę ale nie będzie wybrzydzał -  U mnie czy u ciebie?
- Wiesz - wyciągnęła kartkę oraz papier i zaczęła coś pisać - Tu masz mój numer. Zadzwoń wieczorem to dogadamy się.
- A teraz idź sobie - Sophie pogoniła go i zaczęły dokańczać rozmowę.
Ethan był zły na Sophie ponieważ chciał trochę z nią poflirtować z Emmą. Zrezygnowany pojechał na swojej maszynie do domu.

-Dziś spotykam się z Emmą - chwalił się swojemu przyjacielowi - Będziemy się ''uczyć'' - zaśmiał się.
- Tia. Pewnie ją zbajerujesz i zaciągniesz do łóżka, a jak już to zrobisz to ją zostawisz a ona na to nie zasługuje! - wstał - Fajna z niej dziewczyna.
- Thomas co ci się stało? Nigdy nie miałeś z tym problemu. Nie wiem o co ci chodzi. - spojrzał na niego ze zdziwieniem.
- Dobra, nie ważne. Idziemy na jakiś obiad? Głodny jestem - podrapał się po brzuchu.
- Ja też - on również wstał.
Udali się razem do swojej ulubionej knajpy ''Duma i ciasteczka'' Nazwa beznadziejna ale jedzenie pyszne.
Ethan właśnie jechał w stronę domu Emmy. Zaparkował na podjeździe i udał się w stronę ganku. Zapukał i czekał aż ktoś otworzy. Doczekał się. Drzwi otworzyła mu kobieta około 40.
- Dzień dobry - uśmiechnęła się - Ty jesteś pewnie Ethan - miała delikatny Francuski akcent - Proszę wejdź. Emma już na ciebie czeka - odsunęła się trochę i wpuściła go do środka.
- Jej pokój jest na piętrze, na końcu korytarza. Drzwi całe w kolorowych naklejkach - odeszła do jakiegoś pomieszczenia.
Ethan zrobił wszystko zgodnie z tym co powiedziała Pani Charpentier. Stanął na przeciwko kolejnych drzwi. Zapukał i niemal natychmiast dostał pozwolenie do wejście. Otworzył drzwi i wszedł. Pokój Emmy był czerwono-czarno-biały. Jedna z ścian była cała w jakiś zdjęciach i napisach. Na innej był kontur tańczącej baletnicy a na dwóch pozostałych były jakieś obrazy, przedstawiające krajobrazy Francji, Włoch oraz Hiszpanii.
Emma siedziała na czerwonym łóżku z czarną pościelą. Wstała i przywitała się z przyjacielem - Cześć Ethan - przytuliła się do niego i pocałowała jego policzek.
- Witaj Emmo - również pocałował ją w policzek.
- Chodź, przygotowałam kilka materiałów - usiadła na łóżku.
Ethan zrobił o samo.
Zaczęli się uczyć. Szybko im to szło. Po godzinie skończyli już połowę materiału. Emma w pewnym momencie musiała iść na chwilkę na dół. Więc Ethan został sam w jej pokoju.
Zaczęło mu się nudzić więc podszedł do ściany gdzie były naklejone zdjęcia. Na niektórych była ona oraz jakaś dziewczyna, na innych była sama, ubrana w strój do tenisa albo w czarny strój do tańca. Na jeszcze innych była z jakimś facetem, te zdjęcia były inne, ponieważ albo się przytulali, albo robili śmieszne miny albo byli po prostu uśmiechnięci. Na ścianie było też kilka pocztówek. Od niejakiego Leona. Na prawie każdych było napisane ''Dla wspaniałej siostry. Kocham cię ~ Leon.
Ethan spojrzał przelotem na wszystkie zdjęcia i podszedł do białego biurka. Na biurku było kilka książek z francuskimi tytułami, dwa zeszyty, telefon, długopis oraz jaka kartka. Ethan podniósł ta kartkę. Był to list. Nie powinien go czytać ale ciekawość zwyciężyła. Zaczął czytać, na szczęście była napisany po Angielsku.
Kochana Emmo!
Dziękuje ci za ostatnią paczkę z jedzeniem i czystymi
 ubraniami. To naprawdę dużo. Tak bardzo cię kocham.
 Kocham cię tak bardzo że jest mi cię żal. Przepraszam 
że zostawiłem cię samą w tym piekle. Wiem jaki jest ojciec
dlatego już lepiej nie kradnij dla mnie jego pieniędzy. Zorientuje 
się że przynosisz je mnie a w tedy... aż boję się pomyśleć co on
może ci zrobić. Ale pamiętaj jeżeli tylko się ustatkuję zabiorę 
ciebie i matkę i skończy się koszmar.Spotkajmy się tam gdzie 
zawsze o 15 we wtorek. 
Jeszcze raz bardzo cię kocham.
                                                                                           Leon.
Ethan zamarł. Usiadł na krzesło i schował twarz w dłoniach. Ten list był przerażający. Chłopak potrzebował chwili na otrząśnięcie się z tego. Emma zawsze była uśmiechnięta, zabawna, nigdy się nie skarżyła. Ale w sumie zna ją od jakiś dwóch tygodni. Ethan chciał wyciągnąć ją z tego bagna w którym ugrzęzła. Tylko jak to zrobić?
Nagle do pokoju weszła Emma - Co ty robisz!? - podeszła i wyrwała mu kartkę z rąk - Czy ktoś ci pozwolił!? - chłopak tylko na nią spojrzał. Przyciągną ją i przytulił. Emma na początku się wyrywała ale on nie dawał za wygraną. Po chwili wtuliła się w niego i zaczęła histerycznie płakać. Ethan nic nie mówił. Wiedział że właśnie tego potrzebowała, on tylko głaskał ją i przytulał do siebie.
Po dłuższej chwili płaczu, głaskania i przytulania Emma w końcu się odezwała - Przepraszam. - zaczęła ocierać łzy z policzków - Nie powinnam była się tak rozklejać. To nie twoja sprawa. - Usiadła na łóżku.
- Nie! Właśnie to moja sprawa - usiadł obok - Nie pozwolę by działa ci się krzywda. Za bardzo m na tobie zależy. - Emma spojrzała na niego, tymi swoimi zielonymi oczami. Ethan by zdziwiony tym co powiedział. Rzadko komu okazywał takie uczucia, a szczególnie jakiejś dziewczynie. Ale teraz to go nie obchodziło.
- Dziękuje - przytuliła się do niego. Teraz nie płakała. Po prostu potrzebowała chwili czułości.
- Emma? - spojrzała na niego ponownie - Powiedz mi. - pogłaskał ją po plecach - Chcę ci pomóc.
Dziewczyna nie była pewna, ale zaufała mu.
Zaczęła opowiadać o agresji ojca, zamykaniu w ciemniej komórce, podduszaniu, biciu. Opowiadając cały czas, z jej oczy płynęły słone łzy. Mówiła że jak jej brat jeszcze mieszkał z nimi to zawsze bronił ją i matkę, później zawsze opatrywała mu rany w jego pokoju. Pewnego dnia jej ojciec i brat pokłócili się tak strasznie że ojciec wyrzucił go z domu. Emma wiele razy próbowała ubłagać ojca by Leon wrócił ale zawsze kończyło się to siniakami i płaczem.Dziewczyna kradła czasem pieniądze ojca i dawała je bratu, żeby miał za co żyć. Gdy Ethan zapytał się, czy jeżeli ktoś coś zauważył nie zgłosił tego. Ona powiedziała że jeśli ktoś chciał coś zgłaszać, to on zastraszał  albo przekupywał.
Ethan był wstrząśnięty. Wchodząc do tego domu myślał że to idealna rodzina. A to była nie prawda.
Chłopak wstał - Pakuj się. - rozkazał.
Emma spojrzała na niego przerażona - Co ty mówisz! Oszalałeś?! Jeżeli on dowie się że uciekłam zabije, mnie i matkę. - zaczęła płakać.
Ethan złapał ją za dłonie - Emmo! Ty i twoja matka, spakujcie się dziś. Pojedziecie ze mną. Twój ojciec nie wie gdzie mieszam, więc będziecie bezpieczne - ucałował jej dłonie.
- Ethan nie jestem pewna, co mama powie...
Przerwał jej - Przekonasz ją. Wierze w ciebie - pocałował ją w czoło.
- Dobrze - uśmiechnęła się - Nie wiem jak ci dziękować.
- Nie masz za co - zbliżył się do niej - Przyjadę dziś o 2 w nocy. Czekajcie obok garażu.
Oboje zaczęli dopracowywać plan. Zajęło mi to nie dużo. Więc już o 18 Ethan opuścił dom Emmy.

- Mamo! - wszedł do domu. Musiał przecież zapytać swoich rodziców o pozwolenie. W końcu to ich dom.
Zastał ją w kuchni - Tak kochanie?
Ethan wziął głęboki oddech - Mam do ciebie ogromną prośbę.
Spojrzała na niego pytająco - Mów.
Zaczął jej opowiadać o sytuacji w domu Emmy i o swoim planie. Miał nadzieje że Matka wesprze go w tym. Nie mylił się - Trzeba pomóc tej dziewczynie...
Zgodnie z planem, Ethan oraz jego Matka, siedząc w wyłączonym samochodzie, czekali o 1:55 przed domem Emmy.
Chłopak spojrzał na swoją matkę - Boisz się? - złapała jego dłoń - Nie. Po porostu jestem z ciebie bardzo dumna kochanie.
Ethan i Cassandra, z niecierpliwością czekali na kobiety. W końcu zobaczyli dwie drobne postacie idące w ich stronę. Kobiety szybko wsiadły do samochodu i odjechali.
Pani Alozo odwróciła się do tyłu - Jak się czujecie? Wszystko dobrze?
Emma uśmiechnęła się wdzięcznie do kobiety - Dobrze. Dziękujemy. - przytuliła się do swojej matki.
Wszyscy siedzieli teraz w salonie domu państwa Alozo i rozmawiali o dalszych losach.
- Pani Charpentier. Co pani teraz zamierza? Nie może pani wrócić z córką do tego potwora. - odezwał się pan Alozo.
- Oczywiście - głos zabrała jego żona - Możecie na nas liczyć.
Ethan cały czas przytulał do siebie Emmę.
- Mamo, tato, może porozmawiamy o tym jutro. - przejechał ręką po włosach - To był męczący dzień.
Wszyscy się zgodzili z nim. Pani Charpentier miała spać w pokoju gościnnym na drogim piętrze, natomiast Emma, ponieważ poprosiła, miała spać w pokoju razem z Ethanem.
Razem poszli do jego pokoju. On otworzył jej drzwi i weszła. Była tak zmęczona że niemal od razu rzuciła się na łózko. On usiadł obok niej - Jak się czujesz?
- Teraz? Czuje się wolna i bezpieczna - usiadła na przeciwko niego.
- Jeszcze raz ci dziękuje. - przytuliła się do niego.
- Kocham cię - pomyślał i zamarł.
Czy to możliwe? Czyżby to miłość? Kocham ją? W sumie nie dziwię się. Ona jest wspaniała. Tak. Kocham ją. - Kocham. Ale czy ona kocha mnie??
- Spójrz na mnie. - poprosił ją.
Zrobiła to. Spojrzeli sobie głęboko w oczy. Teraz oboje wiedzieli już wszystko. Ich twarze zaczęły powoli zbliżać się do siebie, centymetr po centymetrze. Ich czoła stykały się ze sobą, pozwolili by emocje nimi władały. Ich usta delikatnie złączyły się w jeden cudowny pocałunek. Dłonie Ethana błądziły bezkreśnie po jej plecach, ona swymi rękoma oplotła jego szyję. Czuli się jak w niebie. Pragnęli kochać i być kochani, teraz mieli okazję. Ethan, nie odrywając swoich ust od warg Emmy delikatnie położył ją na plecach. Dziewczyna zrobiła krótką chwilę przerwy by spojrzeć w jego oczy - Ethan? - przejechała dłonią po jego włosach - Kocham cię.
On pocałował ją w szyję - Ja ciebie również kocham - znów zaczęli się całować.
Resztę nocy spędzili wtuleni w siebie.

Następnego dnia obudziły ich wrzaski z dołu. Oboje mieli złe przeczucia więc szybko zbiegli na parter. Mieli rację. W przedpokoju stali państwo Alozo, matka Emmy oraz pan Charpentier. Kłócili się. Gdy mężczyzna zobaczył swoją córkę zaczął wrzeszczeć na nią, ona przerażona schowała się za Ethanem.
- Proszę stąd wyjść! - krzyczał pan Alozo - Natychmiast, albo wezwę policję!
Mężczyzna spojrzał na swoją żonę oraz córkę - Jeszcze tego pożałujecie!
Ethan zdenerwował się, podszedł do mężczyzny, złapał go za marynarkę i wyrzucił za drzwi - Jeszcze raz tu przyjdziesz a ty pożałujesz! - wygrażał mu.
Pan Charpentier spojrzał na niego z wściekłością i odszedł. Wrócił do Emmy, przytulił ją i wyszeptał jej słowa otuchy - wszystko będzie dobrze kochanie...

Ethan miał rację. Pani Charpentier rozwiodła się z swoim mężem i zamieszkała wraz ze swoim synem w małym domu na uboczu miasta. Leon dostał prace w firmie pana Alozo. A wracając do naszych zakochanym. Ethan i Emma zostali parą. Dzięki dobroci jego rodziców Emma zamieszkała wraz ze swoim ukochanym. Miłość tych dwojga to dowód że miłość istnieje na prawdę i jest silniejsza od wszystkiego.

//////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
A więc dziś Wigilia. Chcę wam życzyć dużo szczęścia, miłości sukcesów i wiele wiele więcej

 ///Nata

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz