Pewna dziewczyna siedziała na ławce w parku, jakieś 30 minut temu kłóciła z swoją macochą, 20 minut temu panowała swoje rzeczy a 10 minut temu uciekła z domu.
A teraz siedzi na tej ławce. W rękach trzyma swoją MP3 i słuchała swojej playlisty. Była wściekła ale i załamana. Jej matka umarła kilka lat temu a jej ojciec związał się z Spencer. Z dniem przekroczenia przez nią domu, Miranda przechodziła istne piekło. Spencer, od kąd sięga pamięć dziewczyna, uprzykrzała jej życie. Na wakacje wysłała ją do szkoły z internetem a jej ojciec zamiast sprzeciwić się temu osobiście ją spakował.
Czuła się jak śmieć we własnym domu. Dziś znowu się klóciły. Jak zawsze dostała od niej kilka razy w twarz. Zignorował by to, Spencer zawsze ją biła a przez ojcem udawała aniołka, ale dziś przebrała się miarka. Powiedziała ze Miranda jest równie beznadziejna co jej matka. Miranda się wściekła, uderzyła ją w twarz i pobiegła do swojego pokoju, tam smakowała najpotrzebniejsze rzeczy do torby i wyszła przez okno.
Teraz siedzi tu na ławce, nie wiem gdzie jest, ani co ma zrobić. Ma tylko kilkanaście dolarów w portfelu i nic po za tym co zdążyła spakować.
Nie ma osoby która wzięła ją pod swoje skrzydła. Dziewczyna nie wiedząc co ma zrobić siedziała dalej na ławce i rozmyślała nad swoim losem.
A teraz siedzi na tej ławce. W rękach trzyma swoją MP3 i słuchała swojej playlisty. Była wściekła ale i załamana. Jej matka umarła kilka lat temu a jej ojciec związał się z Spencer. Z dniem przekroczenia przez nią domu, Miranda przechodziła istne piekło. Spencer, od kąd sięga pamięć dziewczyna, uprzykrzała jej życie. Na wakacje wysłała ją do szkoły z internetem a jej ojciec zamiast sprzeciwić się temu osobiście ją spakował.
Czuła się jak śmieć we własnym domu. Dziś znowu się klóciły. Jak zawsze dostała od niej kilka razy w twarz. Zignorował by to, Spencer zawsze ją biła a przez ojcem udawała aniołka, ale dziś przebrała się miarka. Powiedziała ze Miranda jest równie beznadziejna co jej matka. Miranda się wściekła, uderzyła ją w twarz i pobiegła do swojego pokoju, tam smakowała najpotrzebniejsze rzeczy do torby i wyszła przez okno.
Teraz siedzi tu na ławce, nie wiem gdzie jest, ani co ma zrobić. Ma tylko kilkanaście dolarów w portfelu i nic po za tym co zdążyła spakować.
Nie ma osoby która wzięła ją pod swoje skrzydła. Dziewczyna nie wiedząc co ma zrobić siedziała dalej na ławce i rozmyślała nad swoim losem.
W tej samej chwili pewna kobieta, przechadzała się właśnie przez park. Kim była ówa kobieta? Była prezesem w cenionej korporacji prawnej. Jane miała za sobą już najlepsze lata i była w kwiecie wieku, ale mimo to lubiła spacerować po parku, szczególnie Latem.
Idąc parkiem dostrzegła dziewczynę na ławce. Normalnie przeszła by obok nawet się nie odwracając ale coś kazało jej usiąść i porozmawiać z tą dziewczyną, czuła że z nią działo się coś złego -Nie bój się mnie. Nie chce ci zrobić krzywdy - spojrzała jej w oczy. Teraz juz wiedziała wszystko - chce ci pomóc - złapała jej rękę - Jestem Jane Carras, a ty? - dziewczyna spojrzała na nią - Miranda.
- A więc. Mirando. Co tu robisz? Takie dziewczyny jak ty chodzą do szkoły. Co się stało ? - Miranda nie była pewna czy ma powiedzieć prawdę, ale z drugiej strony chciała się komuś zwierzyć.
Więc zaczęła opowiadać o swoim życiu, śmierci matki i o horrorze który przechodziła przez kilka lat.
Jane była przerażona wyznaniem Mirandy. Chciała jej pomóc, więc wstała - Chodź, pojedziesz ze mną, przecież nie pozwolę ci spać w parku - Miranda nie była pewna intencji kobiety - przecież ja pani nie znam - Co racja, to racja. Mimo tego Jane chciała ją zabrać do siebie. Ma duże mieszkanie, dzieci się wyprowadziły, wnuków nie ma, ale chciałaby ktoś zamieszkał z nią. Nie byłaby w tedy taka samotna - Dobrze, jestem Jane Carras. Jestem prezesem w korporacji prawniczej, mam duży dom i chce by ktoś tam zamieszkał, bym mogła z kimś porozmawiać. Teraz znasz moje intencje - dziewczyna nie pewnie wstała i poszła z Jane.
Ta decyzja sprawiła że kilka tygodni później, Miranda i Jane stały na lotnisku, czekając na lot do Paryża. Obie zaczną w Francji od początku. Będą miały nowy start. Nowy start razem. Jane i Miranda były teraz dla siebie wszystkim.
Można powiedzieć że Jane, dla Mirandy jest Aniołem bez skrzydeł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz